czwartek, 8 stycznia 2015

Mówi, że blog książkowy to jej mały dom, w którym uwielbia przebywać i go przemeblowywać. Kocha czytać książki, ale poza nimi ma również “inne światy”. Poza tym jest uzależniona od social media, a szczególnie od Instagrama. Chcecie wiedzieć więcej o autorce Achy Ochy z Książką?



Kasia, pomimo dużego dorobku blogowego i ogromnego doświadczenia w tej materii, jest bardzo skromną kobietą. Achy Ochy z Książką prowadzi już od ponad 6 lat.

“Byłam jednym z pierwszych autorów tego typu blogów, bo w tamtym czasie odkryłam może 10 podobnych. Pomyślałam, że sama czytam, wypisuję do zeszytów swoje myśli odnośnie pozycji, spisuję tytuły, autorów… Wiesz, mam słabą pamięć, ja jestem wzrokowcem. Jak widzę okładkę książki to mogę ci powiedzieć, o czym jest, ale nazwy to w życiu sobie nie przypomnę. Czemu więc nie mogłabym spisywać tego elektronicznie? Dla mnie to taka mała retrospekcja i świetne źródło dla moich znajomych, którzy cały czas pytają mnie o różne książki dla siebie. Poza tym w tamtym czasie to było takie nowe, świeże... Człowiek mógł się tym z kimś podzielić! Do tego dostawało się komentarze i nawiązywało znajomości… Rewelacja! To jest w blogowaniu najważniejsze i najpiękniejsze - nawiązywanie kontaktu z ludźmi.”

Mimo to Achy Ochy z Książką nie jest jej pierwszym i ostatnim blogiem. Początkowo prowadziła “codziennik”.

“Wcześniej miałam coś na zasadzie lifestyle’u. Ja to nazywałam codziennikiem. Opisywałam w nim wszystko, co mi się podobało, co mnie zainspirowało, co się danego dnia wydarzyło. Jednak w moim przypadku było to dość trudne… Prowadzenie lifestyle’u zależy od tego, jakie życie prowadzisz. Gdy masz zawód, w którym nie możesz ujawnić wszystkich szczegółów ze swojego życia, to bardzo to ogranicza. Jestem nauczycielką i niekoniecznie chciałam, aby ktoś ze szkoły przeczytał, że byłam wściekła, szczególnie z jego powodu. Dlatego przerzuciłam się na inną tematykę, tym razem książkową.”

Półeczkowa inspiracja

Książki również nie były przypadkowym wyborem Kasi. A jak rozpoczęła się jej przygoda?

“Historia była taka, że gdy przeprowadziłam się z mężem do wynajmowanej kawalerki, były tam akurat 2 półeczki. Pamiętam dostałam wtedy książki od dzieciaków ze szkoły, której odchodziłam. Ułożyłam sobie te 12 książek na półce, które w pudle wydawały mi się takie wielkie i… nic. Zupełnie jakby zaginęły. Umówiłam się z mężem, że mogę sobie kupić jedną książkę miesięcznie, aby je powolutku zapełnić. No i tak rosło i rosło… zaczęłam wyszukiwać promocje, to przywiodło mnie na blogi… i tak poznałam Anię, blogerkę. I wyobraź sobie, że wysyłała i pożyczała mi książki. Później, jak nieco powiększyłam swoje zbiory, również ja jej wysyłałam. Szybko zapełniliśmy te 2 półeczki (śmiech). Potem nastąpiła zmiana mieszkania i tam zapełniliśmy żyrafkę (biblioteczkę w kształcie żyrafy dop. aut.). W ostateczności, gdy przeprowadziliśmy się już na swoje M, to było około 20 pudeł książek. A teraz nie wiem, czy byśmy się wyprowadzili z tego mieszkania ze względu na książki (śmiech).”

Wracając do pracy nauczycielki okazuje się, że w przypadku bloga książkowego jej zawód zamiast przeszkadzać wręcz pomaga w inspiracji i w tworzeniu postów.

“Pracuję w edukacji wczesnoszkolnej w świetlicy. Ale, co jest ważne, poza książkami bardziej dla dorosłych opisuję na blogu również pozycje dla dzieci. Uważam, że jest to bardzo ważne, bo gdy wchodzi taki rodzic do księgarni dla dzieci i uderza go ogromna liczba kolorowych książek to sam nie wie, co powinien kupić dla swojej pociechy… W świetlicy mamy coś takiego jak <<godzina czytania>>. Dostajemy książki od wydawnictw i razem z dzieciakami wystawiamy opinię danej książce. Dzieci to najlepsi krytycy książek, jeśli im się nie spodoba, to za żadne skarby nie doczytamy pozycji do końca, bo najczęściej wtedy krzątają się, zaczynają marudzić i szukają innego zajęcia. (śmiech) Bardzo mnie to cieszy - dzieci mają frajdę i same dopominają się o <<godzinę czytania>>, a i rodzice czasem przyjdą do mnie z prośbą o listę ciekawych lektur.”

Nie jestem recenzentem

Autorka bloga podkreśla, że wbrew temu, co robi, nie jest recenzentem. Poprzez swoje wpisy wyraża opinię na temat różnych pozycji książkowych i jest to wyłącznie jej subiektywne zdanie.

“Mam kilka swoich zasad, których się trzymam i nie odpuszczam. Jedną z nich jest właśnie stwierdzenie, że mój blog jest zbiorem OPINII. Nie czuję się na tyle pewnie, żebym mogła powiedzieć, że profesjonalnie recenzuję książki. To jest moje subiektywne zdanie, moje myśli, emocje, których doświadczyłam przy czytaniu... Ktoś się może ze mną nie zgadzać i póki nie zacznie bluzgać, to przyjmuję to. Czasami nawet ciekawe dyskusje mogą z tego wyniknąć. (śmiech)
Poza tym uważam, że mój blog to jest przyjemność, to mój własny domek, do którego czytelnik wchodzi i może poczuć się jak u siebie. Czasem lubię w nim przemeblować, choć jestem z tego totalnym laikiem. Te html’e, css’y i inne rzeczy to dla mnie czarna magia, ale lubię w nich pogrzebać, a nuż mi się coś uda. (śmiech) Ostatnio zmieniłam szablon, także jest już sukces!”

Kasia ma kilka źródeł, z których pozyskuje książki do swoich opinii.

“Przede wszystkim kupuję. Wyszukuję promocje, teraz stałam się w tym mistrzem. (śmiech) Uwielbiam to robić i póki mnie będzie na to stać, nie przestanę! Czasami pożyczamy sobie nawzajem ze znajomymi. Poza tym mam nawiązane kilka współprac z wydawnictwami, które udostępniają mi różne pozycje, ostatnio coraz częściej w formie e-booka.”

Właśnie, współprace. Jak pod tym kątem układają się relacje autorki Achy Ochy z Książką z wydawnictwami? Kasia przy największej popularności bloga współpracowała z około 20. Teraz utrzymuje się to na poziomie około 5-6 współprac.

“To jest kolejna z moich zasad - to nie ja wysyłam propozycję współpracy, tylko czekam. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym <<żebrać>> o książkę. Najczęściej jest to tak, że pisze do mnie pani x, której <<podoba się mój blog>> i jeśli chcę to mogę dostać książkę. Nie zgadzam się <<na czas na przeczytanie>>, bo zwyczajnie się wtedy nie wyrabiam. Jak ktoś mi coś każe, to ja tego nie zrobię i już. Teraz jest zupełnie inaczej jak na początku, bo teraz to ja wybieram sobie książki. Na przykład pani z wydawnictwa wysyła mi listę książek, które może mi zaoferować i sobie z nich wybieram, co chcę. Lubię mieć jedną osobę z wydawnictwa, z którą się kontaktuję i konsultuję. Książka, którą mi proponują musi być także z tematyki, którą lubię, bo siłą rzeczy nie napiszę pozytywnej opinii czemuś, czego nie znoszę. Również nigdy nie pisałam opinii na życzenie. Z wydawnictwami pracuję na zasadzie książka za opinię, bo nie muszę na blogu zarabiać. Choć nie ukrywam, byłoby to super. (śmiech)”

Dzielenie się jest fajne!

W tym momencie Kasia chwali się, że ma w domu do przeczytania około 200 pozycji. Jednak sama nie jest w stanie powiedzieć, ile już zdążyła przeczytać w ciągu całego życia i ile książek przewinęło jej się przez ręce.

“Jak książkę przeczytam, to się jej pozbywam - puszczam ją dalej, wymieniam lub sprzedaję. Czasami mam profity w postaci jajek (śmiech). Mam kilka takich pozycji, których się nigdy nie pozbędę. Nie jestem blogerem, który czyta 2 razy tę samą pozycję.
Wbrew pozorom wydaje mi się, że ja wcale dużo nie czytam. Inni blogerzy potrafią czytać po 10 książek miesięcznie, ja miewam takie, w których przeczytam tylko jedną. Ale wyznaję zasadę, że poza blogiem i książkami mam swoje życie i nic do niczego mnie nie zmusza. Ja żyję swoim życiem i to intensywnie, a książki są tylko dodatkiem.”

Autorka bloga twierdzi, że jest bardzo uzależniona od nowoczesnych środków komunikacji.

“Uwielbiam social media. Po prostu kocham to. Mogę jeszcze bardziej dzielić się z innymi i uzyskiwać ich opinie. A najbardziej uwielbiam Instragrama, mogę robić zdjęcia wszędzie. I bloglovin - codziennie mam tysiąc postów do przeczytania. Ja nie wiem, jak znajduję na to wszystko czas. (śmiech)”

Znana-nieznana

Mimo tego Kasia nie uważa się za znaną blogerkę. W tej chwili jej statystyki wahają się w okolicach 15 tysięcy odsłon miesięcznie, ma 485 obserwatorów i około 600 fanów na facebooku.

“Nie, nie jestem znana. Mam już bloga tyle lat i jeszcze nie udało mi się bardziej wybić, to się nie wybiję. Jednak, jak już mówiłam, kocham swoje życie i nie chcę go jedynie skupiać na świecie wirtualnym. Poza internetem też angażuję się książkowo, organizuję co roku spotkanie blogerów przy okazji Targów Książki. I wiesz co? Wbrew temu, że jestem organizatorem, nikt mnie nie zna i nie kojarzy! (śmiech)”

Nie psujmy rynku - robimy sobie krzywdę!

“Ustalcie sobie reguły, którymi będziecie się kierowali przy prowadzeniu bloga i się ich trzymajcie. Bądźcie rzetelni i nie bójcie się, że ktoś odbierze źle Twoją opinię. To jest tylko Twoja opinia. Bardzo też denerwują mnie komentarze w stylu <<coś tam coś tam i link do  strony>>. Nie musicie dawać nazwy bloga w komentarzach, jak ktoś chce to was znajdzie, a takie komentarze są zazwyczaj irytujące i tym bardziej odrzucają od zobaczenia strony. Poza tym nie piszcie do wydawnictw… Są blogerzy, którzy sami piszą z propozycją współpracy. Oni zrobią wszystko dla wydawnictwa, aby otrzymać daną książkę. Nie tędy droga! Sami sobie robimy wtedy krzywdę i sami robimy z siebie tanią siłę roboczą.Jeśli chodzi o wydawnictwa, to mam tylko 2 rady - jasno określajcie reguły i weryfikujcie swoich blogerów. Nie tylko statystyki się liczą.

Lifestyle kulturalny

Kasię nadal ciągnie do pisania lifestyle’u. Ostatnio trochę zaniedbała wpisy na blogu i chce wrócić na “dobre tory blogowania”.
“Myślę o poszerzeniu tematyki bloga. Trochę duszę się w tej szufladce, w której się teraz znajduję. Chcę udowodnić swoim czytelnikom, że i w innych dziedzinach też mogę być dobra. Mam ochotę zrobić coś na kształt lifestyle’u kulturalnego. Im dłużej bloguję, tym lepiej wiem, czego chcę.”
 
http://achyochyzksiazka.blogspot.com/


 Autor: Anna Wróblewska
Zdjęcia: Achy Ochy z Książką
Posted by Już Otwarte On czwartek, stycznia 08, 2015 No comments

0 komentarze :

Prześlij komentarz

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.