poniedziałek, 24 listopada 2014

Szafa jaka jest, każdy widzi - może być drewniana, materiałowa, wysoka, niska, szeroka, wąska… niezależnie od jej wyglądu spełnia jedno zadanie - przechowywanie naszych ubrań. Joanna Ryfka vel. Sztywniara postanowiła pokazać ją światu. Na blogu. I tak powstała Szafa Sztywniary.




Modna sztywniara


Blog Ryfki ma już 7 lat. Zanim jednak powstał, Asia mocno angażowała się w tworzenie swoich tekstów na forum internetowym.


Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu na forum moda na gazeta.pl. Dziewczyny dyskutowały tam o ubraniach, zakupach, ciucholandach itd. Dość aktywnie się tam udzielałam, wrzucałam zdjęcia swoich ciuchów, ludzie to komentowali. Tak mi się to spodobało, że po pewnym czasie postanowiłam stworzyć swój własny kąt w internecie i tak powstała Szafa Sztywniary. Tadam! (śmiech)”


Zainteresowanie Asi tematyką modową i blogową rosło z czasem. Początkowo wręcz odrzucała myśl, że mogłaby zajmować się ciuchami i tworzeniem stylizacji. Jednak w pewnym momencie nastąpił przełom.


W przeciwieństwie do wielu moich koleżanek nie mogę powiedzieć, że od zawsze interesowałam się modą i będąc małą dziewczynką lubiłam przebierać się w ciuchy mamy. W liceum byłam wręcz typem takiego… szaraczka. Myślałam stereotypowo: jeśli ktoś się interesuje ciuchami, to na pewno nie ma nic w głowie. Na starość mi odbiło (śmiech). Na pewno wpłynął na mnie serial <<Seks w wielkim mieście>>. Oglądając odjechane stylizacje Carrie, pomyślałam, że w sumie jeśli mam ochotę założyć coś fajnego, w czym czuję się w tym OK i przy tym wyglądam niesztampowo, to czemu nie? Przestałam rozmyślać nad tym, czy jeśli założę fajną sukienkę, to zacznę być postrzegana jako mniej inteligentna i zaczęłam robić swoje.”


Rozmawiając z Asią widać było, że to otwarta i radosna dziewczyna, która lubi czerpać z życia garściami i ma swoje cele, które stara się realizować. Nie mogliśmy się powstrzymać przed pytaniem, skąd ta sztywniara w nazwie się wzięła?


Po raz pierwszy określenie to pojawiło się na jednym ze spotkań ze znajomymi. Jestem grzecznym dzieckiem, nie piję, nie palę, jestem miła. (śmiech) Kiedyś zażartowałam, że ze mnie to jest taka <<sztywniara.pl>> (śmiech). Potem, kiedy zastanawiałam się nad nazwą bloga przypomniało mi się to określenie. Stwierdziłam, że Szafa Sztywniary to nazwa idealna dla mnie. Poza tym ta aliteracja fajnie brzmi.”


Ryfka jest także autorką popularnego określenia blogerek modowych - szafiarki.


Wiem, że wiele blogerek mnie za to nienawidzi, przepraszam (śmiech). W sumie wyszło to przypadkiem i nie sądziłam, że się przyjmie. Miałam na blogu listę ulubionych blogów ciuchowych, a ponieważ wiele z nich miało w nazwie słowo <<szafa>>, zatytułowałam ją <<szafiarki>>. Dla wielu to słowo jest chyba mało eleganckie i może za bardzo <<swojskie>>. Może gdyby nazwa była bardziej angielska, bardziej by się podobała, nie wiem. Musiałabyś o to zapytać inne blogerki. Ja to określenie bardzo lubię i cieszę się, że się przyjęło, szczególnie, że to było moje małe marzenie ze studiów: stworzyć nowe polskie słowo (śmiech).”


Nie tylko ciuchy


W pewnym momencie jednak bycie szafiarką stało się dla autorki bloga sporym ograniczeniem. Postanowiła poszerzyć tematykę swoich wpisów.


Kiedy jeszcze Szafa Sztywniary była blogiem typowo szafiarskim, często zdarzało mi się, że miałam ochotę opisać temat, który mega mnie zainteresował, ale nijak pasował do mojego bloga. I było mi potem szkoda. (śmiech) Zastanawiałam się nad założeniem drugiego bloga, na którym mogłabym poruszać inne tematy. Miałam już nawet gotową nazwę!


Wcześniej uważałam, że jak sobie postanowiłam mieć bloga ciuchowego, to muszę się trzymać tej tematyki. Ale potem mi przeszło. Doszłam do wniosku, że to moje miejsce w internecie, mogę tu robić, co chcę, i ograniczanie się jest bez sensu. Teraz można u mnie znaleźć relacje z podróży z milionem zdjęć czy wpisy o moich ulubionych krakowskich knajpach. Ostatnio dominuje temat urządzania wnętrz, bo przeprowadziłam się do nowego mieszkania. Zamieszczałam też relacje z imprez modowych czy wizyt w pracowniach projektantów. Piszę o aparacie na zęby, o rowerze, o farbowaniu włosów - o wszystkim, co mnie interesuje w danym momencie.”


Nie napiszę o czymś, czego nie lubię


Jeśli chodzi o współprace z firmami, Asia twierdzi, że ma dziwne podejście. Nie chce traktować bloga jako maszynki do zarabiania pieniędzy, woli mówić o nim w kategorii bonusu do codziennych spraw.


To jest… moje dziecko. Takie moje, moje, moje. Nie chcę go zaśmiecać. Nigdy nie idę we współpracę z marką, o której bym nie napisała sama z siebie. Nie będę reklamować dietetycznej żywności, bo moi czytelnicy doskonale wiedzą, że uwielbiam słodycze i czipsy. Gdybym z czymś takim wyskoczyła, straciłabym wiarygodność. Za to często reklamuję różne produkty z własnej inicjatywy, zupełnie za darmo. Wychodzę z założenia, że jak coś jest dobre, warto to polecać, bez względu na to, czy ma się z daną marką podpisaną umowę, czy nie!”


Ryfka najczęściej współpracowała z markami odzieżowymi, które w zamian oferowały swoje produkty. Tworzyła stylizacje, fotografowała je i w opisie umieszczała nazwę firmy. Teraz zakres współprac się poszerzył.


Moja pierwsza współpraca, a właściwie pierwszy gratis, który otrzymałam dzięki blogowi, to były dżinsy Big Star. Dostałam tzw. dar losu, czyli mogłam, ale nie musiałam pisać o nich na blogu. Taką pierwszą poważniejszą współpracą była ta z Nikonem. Otrzymałam od nich aparat, w zamian za co przez miesiąc oznaczałam zdjęcia ich logotypem. Dla mnie to było wow - w końcu dostałam ot, tak sprzęt warty naprawdę sporo! (śmiech)”


Oferty współpracy najczęściej przychodzą same. Asia woli poczekać na propozycje, niż samej się “narzucać”.


Przyznam, że jakiś czas temu zastanawiałam się, czy nie napisać do IKEI, bo akurat mam teraz zawrót głowy przy urządzaniu mieszkania i pomyślałam, że to mogłoby fajnie zagrać. Ale strasznie się wstydziłam, zbierałam się przez kilka miesięcy, aż w końcu sami się do mnie zgłosili! (śmiech) Jakaś telepatia! To była niesamowita przygoda, 3 dni kręcenia, profesjonalny plan filmowy… Czasem warto jest poczekać, aby móc to przeżyć na własnej skórze.”


Asia dużo swojej uwagi poświęca Facebookowi. Tam znajdziecie najwięcej ryfkowych inspiracji, a także możecie wziąć udział w ciekawych konkursach. Nie zawsze jednak w tej materii układa się zgodnie z myślami.


Zgodziłam się reklamować produkt pewnej marki. Produkt, który lubię od dawna, więc wszystko mi pasowało. Oczywiście, jak zawsze, współpraca miała być jawna. Tuż przed startem akcji gość, z którym dogadywałam szczegóły, poszedł na urlop i zastąpiła go inna dziewczyna. Ta po publikacji mojego posta przysłała mi mejla z pretensjami: <<O Jezu, czemu napisałaś, że to współpraca! Inne blogerki o tym nie pisały i teraz wyjdzie, że robią kryptoreklamę!>>. A mnie nie interesuje, jak to wygląda u innych blogerek. U mnie zawsze jest kawa na ławę i od początku wyraźnie o tym uprzedzałam. Na szczęście po wyjaśnieniach pani zaakceptowała moje stanowisko i wszystko dobrze się skończyło“.


Być sobą


Współprace to ciężki kawałek chleba zarówno dla blogera jak i firmy. Co zrobić, by były one owocne? Ryfka radzi:


Ważne, żeby współpraca pasowała do bloga i do osoby blogera. Warto spojrzeć na nią z perspektywy czytelnika, zastanowić się, jak samemu zareagowałoby się na taką reklamę. Nie warto robić nic wbrew sobie.


Firmy powinny pamiętać, że bloger ma wyrobioną pewną markę oraz czytelników, którzy go dobrze znają. Nachalna, niedopasowana reklama może nie tylko mu zaszkodzić, ale także wpłynąć na negatywny odbiór produktu oraz reklamodawcy”.


Dzięki blogowi Ryfka znalazła ciekawą pracę w branży modowej. Cieszy się, że ma etat, dzięki czemu blog nadal pozostaje jej hobby. Na przyszłość nie ma wielkich planów, chce nadal prowadzić bloga (póki jej się nie znudzi) i dalej być “sztywniarą”. A przede wszystkim czerpać przyjemność z tego, co robi.

www.szafasztywniary.blogspot.com


Autor: Anna Wróblewska
Zdjęcia: Szafa Sztywniary

Posted by Już Otwarte On poniedziałek, listopada 24, 2014 4 comments

4 komentarze :

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.