wtorek, 21 października 2014

Myśląc o blogu, który nazywa się Magnolie, pierwsze co przychodzi na myśl, to że będzie w nim mnóstwo o florystyce, może o układaniu kwiatów, ogrodnictwie… A tu niespodzianka. Prędzej spodziewajcie się publikacji na temat kultury szeroko rozumianej. Naprawdę!


Kulturalna finansistka
Monika, autorka Magnolii, na co dzień studiuje finanse i audyt na Uniwersytecie Ekonomicznym i jest właśnie w trakcie pisania pracy licencjackiej. Często również bierze czynny i bierny udział w różnorodnych wydarzeniach kulturalnych Krakowa. To ciekawe, że osoba studiująca dość ścisły kierunek mocno angażuje się w kulturę.
“Zastanawiałam się mocno, czy nie iść na studia związane np. z dziennikarstwem albo kulturoznawstwem, bo to już z nazwy brzmi ciekawie, ale po czasie stwierdziłam, że wolę z tego zrobić hobby, a jednocześnie zająć się finansami i gospodarką, bo one też są bardzo interesujące. Być może w przyszłości uda mi się połączyć jedno z drugim i będę np. takim dziennikarzem finansowym (śmiech). Zresztą nie zrezygnowałam z kultury, często mam okazję uczestniczyć w wydarzeniach kulturalnych, ciągle wysyłam moim znajomym zaproszenia na różne imprezy i dziwię się, że jeszcze nie mają mnie dość. Albo o tym nie wiem (śmiech)”.
Recenzje? To nie to
Dziewczyna założyła blog około 3 lata temu. Swoje początki miała bardzo podobne jak Gosiarella - na początku tworzyła recenzje czytanych książek, by po 2-ch latach działalności poszerzyć tematykę o inne, ciekawe działy kulturowe, jednak nadal skupiając się na literaturze faktu i klasyce.
“Pewnego dnia stwierdziłam, że ja kompletnie nie umiem pisać recenzji książek (śmiech). To było trochę dziwne, szczególnie, że Magnolie przez pierwszy rok działalności opierały się głównie na recenzjach! Pomyślałam, że nie ma sensu męczyć się i czytać 10 książek miesięcznie, skoro jest też tyle dobrych filmów, seriali czy wydarzeń. Uznałam, że z mojej perspektywy wygodniej i ciekawiej będzie opisywać również wrażenia z wystawy, na której byłam albo zastanowić się nad tym, jakie typy ludzi przychodzą do kina”.
Poza tym były jeszcze inne powody rozszerzenia tematyki postów.
“Jest takie przeświadczenie wśród ludzi, którzy prowadzą blogi o książkach, że jak zaczną pisać o czymś jeszcze, to czytelnicy mogą się na nich zdenerwować. Rozmawiając ze znajomymi spotkałam się kilka razy z takimi opiniami. Tylko że wałkowanie jednego tematu może być męczące i czasami warto jest zrobić sobie odskocznię w nieco inne kategorie”.
Co więc znajdziemy w postach Magnolii?
“Szukam czegoś w tworach kulturowych, co ma swoje odzwierciedlenie w życiu codziennym, albo co można uogólnić. Kiedy na przykład przeczytam książkę, w której jest mnóstwo nietypowych porównań (np.: <<Wyszedł chwiejnie z radiowozu jak umierający krab.>>), zastanawiam się, czy literatura w ogóle potrzebuje porównań”.
Blogosfera to mili i otwarci ludzie
Monika uwielbia prowadzić swojego bloga. Przede wszystkim cieszy się ze swoich czytelników, których liczba sięga już około 2000.
“To jest strasznie miłe uczucie, kiedy widzisz nowych subskrybentów, fanów na facebooku czy obserwujących na Twitterze. W Internecie jest mnóstwo ciekawych rzeczy i to fajne uczucie, że ktoś poświęca swój czas akurat na Magnolie. Kiedyś na przykład przeczytałam w komentarzu, że ktoś postanowił o 2 w nocy zakończyć swój dzień czytając u mnie o książkach. Trudno się nie uśmiechnąć widząc takie komentarze”.
Zdarza się, że autorka czasami wyjdzie “z Internetów” i spotyka się z innymi blogerami na specjalnie organizowanych w tym celu spotkaniach. Dzięki temu poznaje nowych ludzi, z którymi dzieli się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Choć nie ukrywa, że początkowo było to dość stresujące przeżycie. :)
“Wyobraź sobie, że siedzisz w Internecie, piszesz tego bloga, na dobrą sprawę jesteś anonimowa. Jak już dochodzi do tego spotkania, to nagle masz ich wszystkich przed sobą, na żywo, prawdziwych, materialnych ludzi. Czasami to bywa strasznie stresujące (śmiech). Ale zarówno blogerzy, jak i czytelnicy są niesamowicie mili i otwarci. Bywa i tak, że w trakcie rozmowy odkrywa się coś zaskakującego - że na przykład zna się serial sci-fi, którego jeszcze nie widziała Gosiarella, Doktora Who (śmiech)”.
Nie mam presji na zarabianie
Pierwsze współprace z wydawnictwami rozpoczęły się mniej więcej tuż po rozszerzeniu działalności bloga. Pracowała m. in. dla SQN, Zysk i S-ka, Esprit, Edgard, Samo Sedno, Mira, Znak, Pascal, W.A.B. a stale pisze dla MG, Czarny, Wielka Litera, Colorful Media, a także z magazynem Szuflada.
Najczęściej firma kontaktuje się pierwsza i to Monika ocenia, czy dana współpraca ma sens. Zdarzają się bartery, umory o dzieło, artykuły sponsorowane, a także zaproszenia na różne wydarzenia, Wydawnictwo Znak zaprosiło blogerów książkowych do drukarni, gdzie opowiadano o tym, jak się wydaje książkę, albo Agora zaprosiła na prapremierę wydania nowego numeru Książek, dzięki czemu Monika mogła poznać i porozmawiać z autorami i wydawcami.


Mimo iż rzadko, to jednak czasem zdarzają się piekielne sytuacje ze strony firm. “Maile masówki” czy brak zdecydowanego kontaktu i długie ugadywanie szczegółów ze strony firmy to jedne z bolączek współpracy.
“Najlepiej by było, jakby wszyscy mieli w głowie swój interes, ale też myśleli o drugiej stronie, żeby z efektów byli zadowoleni wszyscy (bloger, firma i czytelnicy). Firma w kwestii reklamy produktu powinna myśleć pod względem zbieżności tematyki bloga ze składaną ofertą”.
A kiedy bloger powinien spróbować swoich sił we współpracach?
“W pewnym momencie wystarczy czekać na maile, ale na początku raczej nie liczy się na to, że firma wyjdzie z inicjatywą. Trudno wyczuć moment, w którym <<można>> zacząć myśleć o współpracach. Myślę, że najlepiej zastanowić się, czy jeśli sami mielibyśmy firmę, chcielibyśmy reklamować się na blogu z x liczbą czytelników. Na dobrą sprawę próbować można w każdej chwili, ale nie z pretensjami, że wszystko się nam zależy”.
Zysków ze współprac Monika stara się nie mierzyć jedynie poprzez pieniądze. Poza tą sferą można również poznać wydawców, zebrać ogromną kolekcję książek, podszkolić warsztat, poszerzyć wiedzę w temacie i tak dalej.
“Nie chciałabym traktować bloga jako jedynego źródła zarobku. Wolę gdy jest to hobby. Myślę że dobrze jest mieć przynajmniej dwie swoje <<działki>> - w moim przypadku jedna to kierunek, w którym się kształcę, szukam staży i pracy, a blog… nie chcę czuć tej presji, że muszę dużo pisać, mieć mnóstwo czytelników czy odsłon. To ma być moja forma spędzania wolnego czasu i zabawy. Jeśli chodzi o książki, to nie wiem, jak inaczej miałoby to wyglądać. Nie wyobrażam pisać recenzji za pieniądze, bo dla mnie to już nie jest recenzja, tylko reklama.”
Próbując rozwikłać zagadkę, dlaczego blog kulturowy ma tak kwiatową nazwę, Monika śmieje się w głos i wyjaśnia:
“Bo nie ma nic wspólnego z książkam. Uznałam, że to słowo ładnie brzmi, a ja lubię ładnie brzmiące słowa. Trochę to ironiczne, bo na dobrą sprawę nie przepadam za kwiatami (śmiech). Mój tata żartuje, że jedynie, co mogę mieć w domu, to kaktus, bo wszystko inne uschnie. Wszyscy wiedzą, że mi się kwiatów nie kupuje na urodziny, tylko książkę albo bilet do kina. Poza tym łatwiej jest coś takiego zapamiętać, bo jak przedstawiają się inni blogerzy i są książkowe cosie, światy i tak dalej to po którymś razie można się w tym wszystkim zgubić. A Magnolie są jedne (śmiech)”.

Autor: Anna Wróblewska
Zdjęcia: Magnolie

Posted by Już Otwarte On wtorek, października 21, 2014 2 comments

2 komentarze :

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.