czwartek, 16 października 2014

Paweł Opydo to autor bloga Zombie Samurai, którego tworzy od dwóch lat. Na swoim koncie ma już kilka profesjonalnych współprac ze znanymi markami. Na czym polega współpraca blogera z markami? Co na tym zyskują obie strony? O czym powinien pamiętać bloger by współpraca była w pełni udana? Zadaliśmy te pytania Pawłowi, który na większość z nich odpowiedział - “To zależy”. Od czego?


Kilka dni temu mogliście na naszej stronie przeczytać artykuł o Pawle i jego blogu (Zombie Samurai) którego tworzy od 2 lat. Jeśli jeszcze nie wiecie z jakim nakładem pracy wiąże się prowadzenie bloga i na czym to polega kliknijcie tutaj.



Wypracuj własną markę

Jak wspominaliśmy wcześniej, Paweł obecnie utrzymuje się jedynie z pisania bloga i związanych z nim współpracy marketingowych. Jednak by do tego doszło musiał nauczyć się pewnych rzeczy i nabrać doświadczenia, oraz wypracować swoją “markę” w oczach firm decydujących się na współpracę.


“Zanim zacząłem tworzyć Zombiaczka, pisałem dużo różnych blogów. Zajmowałem się blogowaniem od kiedy miałem jakieś -naście lat. Kiedy powstał Zombie Samurai miałem za sobą już jakieś doświadczenia we współpracy, wiedziałem jak to działa. Jednak pierwszą większą współpracą jaka się pojawiła była chyba kampania golarek Philipsa”


Później pojawiły się następne propozycje, które zaczęły generować coraz większe zyski. Jak to się stało że Paweł z blogiem istniejącym (tylko) dwa lata współpracuje z największymi markami? Chyba można powiedzieć, że jest wybredny - zna swoją wartość i umie kalkulować.


“Wydaje mi się, że jeśli zaczniemy współpracę na blogu o małej skali to one też będą miały mały zasięg i tym sposobem rozmienimy się na drobne. Moje zdanie jest takie, żeby jednak trochę poczekać aż wypracujemy coś w rodzaju swojej marki i pojawi się naprawdę fajna propozycja jeśli chodzi o podjęcie współpracy. Lepiej mieć dużo czytelników i mniej współprac, ale za to dużych, niż mało czytelników i wiele małych i słabych współprac w historii. Inna rzecz, że istnieje też coś takiego jak budowanie wizerunku przez współprace. To, z kim współpracuje blogger w jakiś sposób oddziałuje na jego postrzeganie przez czytelników. Dajmy na to - jeśli bloger ubiera się wiele razy w ciuchy chińskiego producenta to nie jest dobrze odbierany. Co innego ktoś, kto długo nie współpracuje z żadną firmą i nagle na swoim blogu publikuje akcje stworzoną z jakąś naprawdę fajna marką, która jest dobrze postrzegana.”

Znaj swoją wartość

Nie zawsze warto od początku nastawiać się na zysk. Jeśli myślicie o blogowaniu lub jesteście początkującymi blogerami zastanówcie się, czy nie lepiej poczekać na naprawdę fajną współpracę, która będzie się Wam opłacać. Kiedy już będziecie mieli wypracowaną własną markę i będziecie potrafili racjonalnie ocenić wartość waszej pracy. Czym się kierować podejmując decyzję? I czy barter jest odpowiednim wynagrodzeniem?


“To zależy przede wszystkim od warunków współpracy. Jeśli zgłasza się firma do blogera, który ma powiedzmy 20 000 użytkowników, co jest już rozsądną liczbą, i pisze <<Słuchaj zrób nam reklamę, która ma się składać z 5 wpisów o naszych kosmetykach, a my w zamian damy ci te kosmetyki warte 32 zł>> to jest to przegięcie, natomiast jeśli pisze do nas firma <<Słuchaj, nie mamy kasy na reklamę, ale damy ci nasz zegarek wart 3000 zł, zrób sobie z nim stylizacje i umieść na swoim blogu>> to czemu nie? Choć musimy pamiętać, że tu też pewne warunki muszą być spełnione. Po pierwsze podpisana umowa barterowa. Po drugie dogadanie, że reklama przebiega w sposób jawny dla czytelnika. Coś czego ja zupełnie nie akceptuję jest kryptoreklama na blogach np. modowych. Działa to na zasadzie, że robię sobie stylizacje z zegarkiem, ale nigdzie nie informuję czytelnika, że otrzymałem ten zegarek w zamian za wpis. Taka sytuacja nie może mieć miejsca. Sam w sobie barter nie jest zły, wszystko zależy od sytuacji.


Jest też kwestia czytelnictwa na blogu, bo jeśli ktoś ma 1000 czytelników to wycenianie każdej rzeczy nie ma najmniejszego sensu, te wyceny będą tak śmiesznie niskie, że mu nie będzie się opłacało nawet iść i odebrać paczki. Jednak to zależy od blogera i tego co jemu odpowiada. Ja osobiście nie podejmowałem współpracy póki nie było to opłacalne, bo albo praca księgowej przy podpisywaniu umowy byłaby więcej warta, albo współpraca byłaby zbyt przeceniona nawet gdyby bloger dostał 500 zł. Ja nie podejmowałem takich współprac, ale to był mój wybór, nie chciałem rozmieniać się na drobne.”

Bądź szczery
Wielu początkujących blogerów myśli, że jeśli firma się do nich odezwie i zaproponuję współpracę, to powinni jej za to jeszcze podziękować. Często zapominają, że korzyści leżą po obu stronach. To jest transakcja wiązana. Jak powiedział nam Paweł:


“Trzeba pamiętać, że relacja bloger firma lub bloger agencja to jest relacja partnerska, gdzie dokonujemy jakiejś transakcji biznesowej. Ja oferuję usługę, a firma daje mi za nią wynagrodzenie. Musimy pamiętać, że ani ja nie jestem żadnym vip-em, do którego trzeba podchodzić z ukłonami, ani firma nie jest jakąś super firmą, której trzeba się kłaniać, bo chce mi zapłacić. To jest relacja w pewnej równowadze. Dobrze jest mieć jakieś zasady przy pisaniu bloga - wtedy wiem, na co mogę się zgodzić, a na co nie. Wiem, gdzie są moje granice, których nie chcę przekraczać. Przydaje się to, by przygotować taki materiał sponsorowany, którego nie będziemy się wstydzić, który będzie pasował do naszej wizji bloga. Powinno się tak popracować nad reklamą, by była ona równie fajna i interesująca dla czytelników co normalny wpis. Jednak musimy się nastawić także na to, że firma też może mieć swoje zdanie i swoją wizję danego wpisu. Może oczekiwać zmian w tekście powiedzieć, że czegoś nie chcą pisać, bo np. okazuje się, że produkt jest do kitu, co teraz? Myślenie o tym zacząłbym przed wejściem we współpracę, bo jeśli mam coś opisywać to zakładam, że dostanę to na tyle wcześniej, by móc to przetestować i zdecydować, czy jest warte opisu. Chcę mieć świadomość, że jeśli podpisuje z jakąś marką umowę, to produkt, który opisuję jest dobry. Skoro chcą bym go opisał to musi być dobry, nie chodzi o to, by robić antyreklamę. Są firmy z którymi można współpracować w ciemno, jednak lepiej wcześniej zaznaczyć chęć przetestowania produktu. Zawsze w umowie można zawrzeć informacje, że jeśli firmie tekst się nie spodoba to ja go nie publikuję i nie ma współpracy. I oczywiście uczciwie informujemy firmę, że chcemy napisać o jakiś wadach, by sytuacja była jasna dla obu stron.”


Pamiętajmy, że z takich postów fundowanych nie tylko bloger czerpie zysk. Firma także ma z tego korzyści, bardzo często niemałe.


“Jaki zysk ma firma? Ok, przykład. W święta tworzyłem poradnik zakupowy wraz z pewnym portalem, dzięki czemu moi czytelnicy wydali tam 60 000 zł na prezenty.
W internecie teraz jest tak, że króluje reklama displayowa, czyli ludzie kupują banery na portalach. Banery mają różną skuteczność - czasem mają dużą dla pewnego produktu, a czasem zerową. Fakt jest taki, że bloger ma pewne (jasne, ograniczone) grono czytelników.  Ma ich dajmy na to 100 000 a nie 5 000 000, jak strona główna jakiegoś portalu, ale wydanie tej samej kwoty na akcje sprzedażową u blogera sprawi, że jego użytkownicy wydadzą kilkadziesiąt tysięcy na dany produkt. Wydanie takiej samej kwoty na baner na portalu sprawi, że kliknie w to sto osób. Firma reklamująca się na blogu dostaje reklamę jakościową a nie ilościową. Dlatego też blogerzy nie powinni ścigać się na zasięg (chyba że miedzy sobą), bo z portalami i tak nie mają szans. Powinni ścigać się na opiniotwórczość i to, żeby w jakiś tam sposób wpływać na swoich czytelników. W ten sposób to jest reklama jakościowa. Ludzie mimo wszystko ufają temu blogerowi i jego opinia ma na nich dużo większy wpływ niż baner na jakiejś stronie głównej. Więc jeżeli on mówi <<Hej! Ręczę swoim słowem i wizerunkiem za dany produkt i to, że go polecam>> to za tym idą liczby.  Współpraca z firmami daje blogerowi pewną korzyść. Jeżeli bloger współpracuje z poważnymi firmami to wpływa na popularność jego bloga w jakiś sposób. Ale przede wszystkim bloger współpracuje dla pieniędzy, po to się współpracuje, żeby móc jakoś to hobby przekuć na kasę i z tego żyć. A każda firma także zyskuje na tym całkiem sporo. “


Złoty środek?

Jednak, jak się dowiadujemy, współprace bywają różne - nie ma reguły ani uniwersalnej instrukcji jak unikać wpadek lub jak sprawić, by współpraca była lekka, miła i przyjemna. Jest jedna rada - profesjonalizm.


“Nie da się jednoznacznie powiedzieć jak taka współpraca wygląda z jednej albo drugiej strony. Blogerów znajdziesz różnych, od takiego poziomu mało czytanych, ale bardzo uważających siebie za ludzi ważnych, oraz takich, którzy są bardzo czytani i znani, a nie zarabiają na blogu, bo nawet nie wiedzą że można, albo nie wiedzą jak to zrobić. Tak samo jest wśród firm - znajdziesz małe firmy, które najchętniej znalazłyby naiwniaków, którzy zrobią im promocje za darmo albo za próbki kosmetyków i znajdziesz takie, które chciałyby wejść profesjonalnie we współpracę. Jasne, zdarza się problem z osobami, które podchodzą do współpracy mało profesjonalnie, albo mają bloga i od razu uważają się za nie wiadomo jakie osobistości. Z drugiej strony jest masa firm, które wprost proponują blogerowi, żeby zrobił kryptoreklamę, bo uważają, że to zaszczyt współpracować z firmą. To działa w dwie strony i wymaga pewnego profesjonalizmu od obu stron.”


A co, jeśli komuś tego profesjonalizmu zabraknie? Bo niby jak żądać od firm właściwych stawek za pracę, skoro kilku innych blogerów wykona to samo za pół darmo i z pocałowaniem ręki.


“Jest coś takiego jak wolny rynek, jeśli ktoś ma ochotę sobie obniżyć ceny proszę bardzo. Jeśli ktoś ma ofertę bardziej korzystną niż ja, nie mam prawa się na niego obrazić. Wydaje mi się, że jest to bardzo rozwijający się rynek i jest w nim bardzo dużo miejsca cały czas. Wydaje mi się też, że zamiast oskarżać kogoś o psucie rynku i robienie czegoś za bezcen, to trzeba budować jakość i ofertę, która jest lepsza od tego kogoś. Ktoś mógłby powiedzieć matematycznie tak: <<hej dlaczego ja mam zapłacić 10 000 zł blogerce, która ma 100 000 czytelników, jeśli mogę zapłacić dziesięciu blogerkom, które mają po 10 000 i każda weźmie stówkę i wyjdzie mi 1000 zł zamiast 10 000 zł>> . Problemem nie jest, żeby ta blogerka mająca 100 000 czytelników chodziła po konferencjach i po wywiadach narzekając, że ktoś jej psuje rynek, tylko by ona zbudowała ten swój blog tak, żeby to 100 000 czytelników u niej było lepsze niż te 100 000 czytelników na kilku innych blogach. Jeśli ten jeden blog mający 100 000 czytelników jest dobrze prowadzony i ma zaangażowaną społeczność, to często on przyniesie większe efekty współpracy niż te 10, których czytelnicy się nie pokrywają. To jest ciężka sprawa, ale ja bym nie szedł w to, by narzekać na rynek, tylko by popracować nad swoja ofertą by była tyle warta ile chcemy.”


Sekret w tym, by jeśli już coś robić, to robić to dobrze i profesjonalnie. Znać swoją rzeczywistą wartość i nie bać się odrzucić propozycji, która Wam z jakiś względów nie pasuje. A jeśli działacie z pasją i wkładacie w to choć odrobinę siebie, cała reszta z czasem przyjdzie.




Autor: Justyna Młynarczyk

Posted by Już Otwarte On czwartek, października 16, 2014 No comments

0 komentarze :

Prześlij komentarz

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.