piątek, 19 września 2014

Ulica Grodzka  - jak zwykle dużo turystów i ludzi, którzy pędzą przed siebie nie zauważając co dzieje się dookoła. Tłok, ścisk, pędzące tramwaje, meleksy i bryczki wciskające się między przechodniami, a do tego żar lejący się z nieba. Ufff, nic, tylko uciec stąd, gdzieś na łąkę, tańczyć z motylami… O dziwo jest to możliwe. W środku miasta. W Muzeum Żywych Motyli.



Do zakątka tych przepięknych owadów prowadzi nas Rafał, jeden z pracowników Muzeum Żywych Motyli. Jednak nie znajdziecie tutaj zamkniętych w akwariach okazów. Przechodząc przez sieć firanek przeniesiecie się w zupełnie inne miejsce, niemal jak teleportem.

Prawie jak w dżungli


Czuć ciepło i wilgoć, wszędzie otaczają cię zielone fragmenty roślin, w środku pokoju znajduje się fontanna. Poza tym… motyle, wszędzie motyle, żywe, prawdziwe, na wyciągnięcie ręki!

“Poza motylami mamy tutaj jeszcze ptaki. Wszystko to, co tutaj widzicie, jest niezbędne do utrzymania klimatu dla tych motyli, a także kokonów, z których powstają kolejne cuda” tłumaczy Rafał.

Już po chwili chłopak pokazuje nam kolejne okazy - przecudnie ubarwione, o różnych kształtach i wielkości, tłumaczy ich pochodzenie. Byłyśmy przekonane, że od zawsze interesuje się motylami, jednak Rafał nieco nas zaskoczył. “Nie nigdy nie studiowałem motylologii, motylografii ani nic podobnego” odpowiada nam ze śmiechem. “O motylach dowiedziałem się z książek, kiedy zacząłem tutaj pracować, musiałem się dokształcić. Dużo na ich temat opowiada nam także szef. Tutaj mamy odmiany między innymi z  Filipin, Azji, Malezji, Ameryki Południowej oraz Afryki”.

Skrzydlaty biznes


Muzeum Żywych Motyli działa od niedawna, bo zaledwie od kwietnia i jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem w Krakowie (jeśli nie zaryzykować stwierdzenia, że w Polsce również!). Swoje korzenie ma jednak w innym, sąsiednim kraju.

Pierwsze Muzeum Żywych Motyli powstało na Ukrainie. Nasz szef jest ogromnym pasjonatem motyli, wie o nich niemal wszystko, on również zajmuje się sprowadzaniem kokonów. Tam pomysł chwycił wręcz natychmiast, cieszył się ogromną popularnością, więc pomyśleliśmy o Polsce. Czemu tutaj nie mielibyśmy przynosić radości ludziom z obcowania z motylami?

Wolność dla motyli…?


W tym momencie rodzi się pytanie - a jak się czują motyle? Czy dobrze im w takich warunkach, jakie są tworzone w Muzeum Żywych Motyli?

Często spotykamy się z opinią, że tworzymy <<Auschwitz dla motyli>>, że je zamęczamy. To nie jest prawda! Motyle mają tu stworzony specjalny mikroklimat, mają miejsce i swobodę latania, nie jest im tu źle. Owszem zdarzają się wymęczone okazy, jednak często jest to wynikiem niedopilnowania dzieci ze strony dorosłych. Staramy się jak możemy zapobiegać tego typu sytuacjom jak łapanie motyli za skrzydełka czy nieostrożne stąpanie po podłodze (motyle bardzo często “przesiadują” również na podłodze dop. red.), jednak nie da się ich uniknąć w stu procentach. Na szczęście rzadko się one zdarzają.

Na początek kokony z larwami przechowywane są na bambusowych patyczkach w specjalnie do tego przygotowanych akwariach. Tam dobierana jest odpowiednia temperatura i wilgotność, by mogły się w pełni rozwinąć. Po wylęgu motyle wypuszczane są “do swobodnego lotu” i w takich warunkach żyją ok 2 tygodnie - czyli tyle, co zwykły motyl na wolności.

Motyle na okrągło


W założeniu muzeum ma działać przez cały rok. Odwiedzają go przede wszystkim uczniowie zarówno ze szkół podstawowych jak i liceum, również studenci, choć Rafał mówi, że są otwarci na wszystkich.

Przyjmujemy ludzi zarówno indywidualnie jak i grupowo. Bardzo często zdarza się, że opowiadają nam ciekawe historie związane z różnymi gatunkami motyli, o których wcześniej nie słyszeliśmy. Na przykład ten (tu pokazuje wielkiego, błękitnego motyla w gablocie) jest związany z pewną indiańską legendą, w której to właśnie motyl ma przynosić szczęście i pomyślność i tę ciekawostkę opowiedziała nam jedna ze zwiedzających. Dlatego bardzo trudno jest nam go sprowadzić tutaj, ale staramy się ze wszystkich sił i mam nadzieję, że w końcu nam się uda.”

W jaki sposób możecie się dowiedzieć o Muzeum Żywych Motyli? Na pewno na facebooku, a także w samym mieście - tuż przy wejściu zawsze znajdziecie kogoś z ulotkami, kto chętnie opowie i oprowadzi Was po niezwykłym świecie motyli, jaki został stworzony przy Grodzkiej 48.


Muzeum Żywych Motyli
ul. Grodzka 48


Autor: Justyna Młynarczyk, Anna Wróblewska
Zdjęcia: Anna Wróblewska





Posted by Już Otwarte On piątek, września 19, 2014 2 comments

2 komentarze :

  1. Pomysł dobry , ale realizacja domorosła przez ludzi którzy nie znają się na biologii żywych organizmów jakim są m.in motyle. Żal motyli karmionych byle jak i niszczonych przez branie do ręki. Jest to typowy biznes. Wyciągnąć niemały pieniądz ,wejście do małej salki za 10 zł. (nie ma kasy, nie widać cenników i kasy fiskalnej).Jeżeli to ma funkcjonować to powinni pomóc w tym specjaliści od motyli.

    OdpowiedzUsuń
  2. biznes na zywej istocie motylu

    OdpowiedzUsuń

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.