środa, 3 września 2014

Chcecie poznać najskrytsze sekrety tajskiej kuchni? Podejrzeć specjalistów w jej serwowaniu i nauczyć się tej sztuki gotowania? A może po prostu macie ochotę zjeść dobry obiad i posłuchać ciekawych opowieści o podróżowaniu? Wszystko to a nawet więcej znajdziecie w Big Mango - restauracji, w której stawia się na oryginalność.



Im dalej, tym lepiej

“W wielkich miastach świata dobre restauracje nie są tylko w centrum, są wszędzie! Na obrzeżach i peryferiach, są blisko domu i ludzi” - Big Mango jest właśnie takim miejscem.

Arunothai i Julia nie chciały otwierać restauracji na Kazimierzu ani na Starym Mieście. Dlaczego? Po pierwsze jako osoby, które nie miały wcześniej nic wspólnego z gastronomią, nie wiedziały czy to się uda. Po drugie lokalizacja w centrum miasta i drogi czynsz za lokal nie świadczą o poziome restauracji.

“W Bangkoku, na którym się inspirowałyśmy, dobre restauracje rozrzucone są po całym mieście i peryferiach ścisłego centrum. Chodzi o to, by były blisko, a nie trzeba było do nich jechać nie wiadomo gdzie. Bardziej sensowne jest być blisko ludzi, stałych klientów, którzy codziennie mogą sobie do nas zejść i spróbować czegoś innego - i faktycznie aktualnie jest to 50% osób, które nas odwiedzają.”

Wszystko zaczęło się w Tajlandii, stamtąd pochodzi także nieprzypadkowa nazwa restauracji. W USA Amerykanie mają Nowy Jork, który nazywają Big Apple (wielkie jabłko), co oznacza miejsce, gdzie występuje dobrobyt kulturowy, ekonomiczny, gdzie jest dużo wszystkiego i dobrze się żyje. Tajlandczycy czerpiąc inspiracje od Amerykanów mając swoją stolice dobrobytu, którą jest właśnie Bangkok nazwali go swoim Big Mango.

Tajskie “Zrób to sam!”

Big Mango jest zupełnie nową restauracją na krakowskim rynku, działa zaledwie od 7 miesięcy. Możemy tu spróbować oryginalnej tajskiej kuchni, opartej na tradycyjnych przepisach i specjalnie sprowadzanych składnikach. A co ciekawe, możemy obserwować cały proces przyrządzania posiłku i uczyć się od kucharza. Tak, uczyć! Bo tutaj nie ma tajemnic, zamawiając danie możemy obserwować cały proces jego przygotowania i dokładnie wiemy co jest na naszym talerzu.

“Osoby często do nas przychodzą śmiejąc się, że w domu nie udaje im się zielone curry i w końcu będą mogły zobaczyć jak przyrządzają je specjaliści. (śmiech) My nie robimy z przepisów tajemnic, każdy kto chce może przyjść do nas i podpatrzeć jak przygotowuje się tajskie potrawy.”  

Julia i Arunothai przekonują, że każdy może nauczyć się gotować po tajsku i robić to samemu w domu. Same także bardzo chętnie podpowiadają miejsca, gdzie można zaopatrzyć się w oryginalne tajskie produkty

Każdy może być Tajlandczykiem

Od czego wszystko się zaczęło? Julia była stewardessą, Arunothai dyrektorem artystycznym agencji reklamowej z tajskiego domu. Obie bardzo lubiły jeść i odwiedzać z przyjaciółmi ciekawe restauracje. Do kuchni tajskiej zapałały szczególną pasją, dlatego też postanowiły zgłębiać jej tajniki w różnych częściach świata, wybierając się na kulinarne przygody. Chciały sprawdzić czy wszędzie smakuje tak samo. Otóż okazało się, że nie. Wszystko zależy od składników, kucharza i jego upodobań oraz wielu innych czynników. Jak twierdzi Julia mistrzami kuchni tajskiej nie są tylko Tajlandczycy.


“Nie mamy parcia na to, by kucharz był Azjatą, kuchni tajskiej każdy może się nauczyć. Europejczycy też mogą być w niej świetni, często starając się bardziej właśnie przez to, że nie jest to ich rodowita kuchnia, bywają bardziej rzetelni i potrafią fantastycznie wyczuć ten smak.”


Podczas kulinarnych podróży po świecie zawitały także do Polski by zobaczyć jak u nas ma się tajska kuchnia i jej popularność. Po rozeznaniu się w temacie zauważyły, że owszem, mamy restauracje orientalne, serwujące kuchnie ogólnie azjatycką, a jeśli już była jakaś tajska to w stylu fusion i klasycznej elegancji. Im po głowie chodziło coś zupełnie innego.


“Tajskie jedzenie jest bardzo popularne wszędzie. Dlatego pomyślałyśmy o otworzeniu  restauracji w Polsce. Nie jest tu łatwo o oryginalne składniki. Jesteśmy krajem jeszcze mało zróżnicowanym kulturowo i nie ma takiej potrzeby, by je sprowadzać w takiej ilości jak np. w Niemczech, gdzie mniejszość azjatycka jest bardzo liczna. (...) W Polsce są tajskie restauracje, ale zupełnie w innym stylu, a my się trzymamy koncepcji jedzenia ulicznego - takie street food Tajlandii. Niezobowiązujące wnętrze, gdzie można przyjść ze znajomymi i zjeść dobry posiłek w luźnej atmosferze. Główną inspiracją dla nas był Bangkok ze swoim zróżnicowaniem potraw i smaków, gdzie idąc ulicą można najeść się do syta z przydrożnych wózków z jedzeniem, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Tam jedzenie nie musi być pięknie przystrojone, musi być przede wszystkim smaczne.”

Od pomysłu do miejsca


Droga trwała ok 2 lat. Ani Julia ani Arunothai nie mają  wykształcenia gastronomicznego, więc musiały się nauczyć wszystkiego o prowadzeniu restauracji.


“Siedziałyśmy i odrabiałyśmy swoją pracę domową czytając o sanepidzie, warunkach, dokumentach i wszystkim innym. Kiedy wiedziałyśmy jak się za to zabrać, postanowiłyśmy ruszyć z małą tajską knajpką - chciałyśmy <<być duże>>, ale trzeba piąć się stopniowo do góry, a nie rzucać od razu na głęboką wodę. Skoro nie wiedziałyśmy czy potrafimy, postawiłyśmy na niewielki lokal, w którym wszystkiego się nauczymy i dopracujemy.“


Uczyły się metodą prób i błędów, dziś doszły do perfekcji w organizowaniu pracy oraz przestrzeni i śmiejąc się mówią:


“Po pięć razy sprawdzałyśmy i wertowałyśmy Internet zastanawiając się czy możemy coś przesunąć o kilka centymetrów, ale to wychodzi na dobre. Nie można wszystkiego robić na szybko i z błędami. Lepiej sprawdzić kilka razy, pytać i zdawać sobie sprawę czego się nie wie, bo to też jest dobra wiedza.”


Oficjalne otwarcie Big Mango odbyło się w lutym. Dziewczyny miały nadzieję, że przez najbliższe dwa miesiące w tajskich progach będzie spokój i bark tłumów. Chciały mieć czas, by wypracować sobie system pracy i zobaczyć jak to sprawdza się w praktyce. Jednak wyszło zupełnie inaczej. Już od pierwszych dni dziewczyny miały tłumy klientów zaciekawionych nowym miejscem.


“Nie robiłyśmy reklamy celowo, Arunothai mogłaby zrobić kampanię bo zna się na marketingu, ale nie chciałyśmy od razu dużego tłumu. Nie udało się (śmiech), dość szybko odwiedził nas Pan Nowicki - słynny krytyk kulinarny, a wraz z nim zaczęli napływać ludzie. Po ukazaniu się artykułu z pozytywną opinią na nasz temat ruch stał się jeszcze większy.”


Mówią, że było ciężko, ale dały radę. Teraz marzą o znalezieniu większego lokalu w tej samej okolicy, by nie musieć odsyłać ludzi z kwitkiem z powodu braku miejsc w restauracji. Dalej nie prowadzą profesjonalnych akcji reklamowych twierdząc, że najlepszą reklamą Big Mango są: dobra kuchnia, zadowoleni klienci i one same - lubiące Big Mango, jego atmosferę i klientów.


“Ludzie widzą, że dobrze czujemy się w tym miejscu, jesteśmy uśmiechnięte i przyjaźnie do nich nastawione. To ich tu przyciąga.”


Zapytane o rady dla osób, które dopiero myślą o założeniu biznesu lub będące na początku drogi mówią, by nie porywać się z przysłowiową motyką na słońce. Chciejmy osiągnąć wiele i być potężną firmą, ale wyznaczajmy sobie cele stopniowo i dążmy do tego pomału kolejnymi stopniami. Bo najważniejsze to najpierw  nauczyć, nabrać doświadczenia i wypracować własne techniki.


Big Mango
Bronowicka 23, Kraków
http://www.bigmango.pl/
 






autor: Justyna Młynarczyk
zdjęcia: Big Mango

Posted by Już Otwarte On środa, września 03, 2014 No comments

0 komentarze :

Prześlij komentarz

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.