piątek, 12 września 2014

Każdy może mieć bloga. Gosia vel. Gosiarella zapragnęła mieć swój własny, różowy kącik w Internecie. Zaczęła w nim opisywać przeczytane książki, lecz było jej ciągle mało. Teraz, poza recenzjami znajdziecie także tematykę mocno pop- i kulturową, “z lekką nutką lifestyle’u”. Oczywiście z odpowiednią dozą różu.




Mole książkowe rządzą!


“Gosiarellę można opisać na wiele sposobów. Krakuska - z dziada pradziada. Utrapienie swojego faceta. Właścicielka wiecznie ubłoconego bolończyka. Absolwentka politologii ze specjalizacją w Public Relations i dziennikarstwie. Zwyczajna dziewczyna z rocznika '88, który pozwala jej pamiętać czasy bez Internetu. Nieobliczalna blogerka pisząca o (pop)kulturze, lubiąca wyzwania i niekonwencjonalne pomysły. Pierwsza blogerka z popiersiem w 3D. Blogerka tak dobra, że wszyscy ją kopiują. Posiadaczka przerośniętego ego. Książkoholiczka. Zakochana w fantastyce i historii. Maniaczka seriali. Idealistka, która zbyt często zapomina, by nie zmieniać świata.” - tak siebie opisuje Gosia na swoim blogu. Poznając ją w rzeczywistości można dodać - uśmiechnięta, otwarta, pełna pasji i niezwykle rozgadana.

Na co dzień Gosia pracuje w biurze. W wolnych chwilach lubi dużo czytać, ale, jak żartuje, jej znajomi “mieli dość” słuchania kilkugodzinnych recenzji o książkach. Pewnego dnia, dokładnie w lipcu 2011 roku odkryła, że blogi w Internecie to coś więcej niż pisanie krótkich notek o tym, co się zjadło na śniadanie, kto kogo dziś wkurzył i jak spędził dzień w szkole. Wchodząc w blogosferę w momencie się w niej zakochała i odnalazła swoje miejsce do opisywania swoich wrażeń z czytanych książek. A teraz dodatkowo z filmów, seriali, komiksów i wszelakich wytworów popkulturowych, prowadzonych w dłuższych cyklach (jak wyżej wspomniane zombie).

Dziewczyna twierdzi, że pisanie postów na bloga to nie jest taka prosta sprawa. Często zajmuje jej to co najmniej 3 godziny pracy. A czasami trzeba poświęcić czas na przeczytanie książki, obejrzenie filmu w kinie, poszukanie odpowiednich fotografii do notki.

“Nie mam tak, jak co niektórzy blogerzy, z którymi mogłam rozmawiać - najpierw dostaną olśnienia, posiedzą godzinę nad tekstem i jest, świeżutki, wymuskany, do pokazania światu. Nie potrafię pisać tak <<o niczym>>, dlatego napisanie postu trochę trwa, bo muszę poszperać w Internecie, sprawdzić wszystko, czy poszukać odpowiednich fotografii.”

Róż? Cóż


Gosiarella ma różowego bloga i mało kto wierzył, że jest o ciekawych nowościach w kulturze, a nie o puchatych jednorożcach. Jeden czytelnik napisał mi kiedyś, że bardzo podobają mu się notki o zombiakach na blogu wypełnionym różowym kolorem. Dodał również, że gdyby usłyszał o tym od kogoś trzeciego, pomyślałby, że to musi być straszny kicz, a okazało się „spójne i świetnie wyglądające”! Niesamowicie mnie to podbudowało, a w dodatku chłopak na różowym blogu o zombie, to dalej dla mnie szok  śmieje się blogerka.

Poza tym Gosia nie ukrywa, że pisanie bloga jest ogromną pasją, a najbardziej w jego prowadzeniu uwielbia swoich czytelników, którzy bardzo często są jej inspiracją do kolejnych tekstów.

“To są fajni ludzie, którzy mają swoje podejście do życia. Ja ich kocham! Ale nie mówmy tego głośno, bo im się za dobrze zrobi. (śmiech) To jest super, to tak jakby nagle zebrać garść osób, które są zainteresowane tematami, o których pisze autor, ma podobne patrzenie. Ja piszę z ogromną dawką sarkazmu, ironii, narcyzmu… O Jezu, ja jestem ogromnym narcyzem na blogu! (śmiech) Mam bardzo specyficzny humor. O, raz napisałam post, który zaczyna się słowami <<Amerykańscy naukowcy opublikowali wyniki badań, Gosiarella jest najwspanialszą, najlepszą, najpopularniejszą na świecie blogerką>> i wiedzieli, że sobie <<robię jaja>>, bo stwierdzeniem o amerykańskich naukowcach można poprzeć każdą głupią teorię (śmiech). Mam taki banan na ustach, jak czytam komentarze, że ludzie myślą, że wyglądam jak głupek przed monitorem. Tak, kocham ich bardzo! I wychodzi na to, że kocham bardziej moich czytelników niż siebie, taki ze mnie narcyz! (śmiech)”

Poza tym ceni ich za niezwykłą skrupulatność w czytaniu jej postów.

“Zrobiłam jednej dziewczynie odznakę uważnego czytelnika Gosiarelli. Dziewczyna przypomniała mi post sprzed kilku miesięcy, który ładnie łączył się z tym, co napisałam np. teraz. Ja tego czasami nie pamiętam, a oni potrafią mi to wypomnieć!(śmiech)”

Współpraca z różem w tle


Ponadto, poza pisaniem “w ramach pasji i zainteresowań”, Gosia często nawiązuje współpracę z firmami. Niestety, w tej materii “raz jest się na wozie, raz pod wozem”.

Wymagania finansowe firmy to zupełnie inny świat. Firma wyobraża sobie, że bloger to taki wolontariusz. Nie rozumiem, czemu jest taka mentalność, że bloger powinien zrobić im reklamę za darmo. Często są zaskoczeni i mówią np. że mam bardzo oryginalne oczekiwania. Powiedziałam, że nie interesuje mnie barter i był szok. Większość blogerów, przynajmniej jakich znam, zaczyna od barterów, co jest bardzo kłopotliwe. W przypadku blogerów książkowych, tak jak właśnie zaczynałam, wydawnictwa narzucały swoją własną opinię i jeśli ktoś skrytykował książkę która była naprawdę...zła… czasem kończyli współpracę, obrażali się i kazali usunąć. Mnie na szczęście się to nie zdarzyło. Kiedy poszłam po rozum do głowy i stwierdziłam, że porzucę barter zaczęło się pod górę(śmiech).”

Szczególnie, że takie współprace są bardzo opłacalne dla firmy, nawet jeśli musi “sypnąć” nieco więcej grosza dla blogera, jest to znacznie lepszy sposób reklamy, szczególnie w dziedzinie książkowej.

Mówiąc to od strony osoby zainteresowanej daną książką - reklamowanie jej poprzez plakat jest słabe, w telewizji tego nie ma. Ulotki… Mnie nie przekonują. Najlepsza jest i będzie recenzja. Szczególnie jak uzbiera ich się pewna ilość, z przewagą na jedną stronę - za lub przeciw wydaniu. Blogerzy mają sporą zainteresowaną danym tematem grupę odbiorców, umieją wyczuć nieprawdę, a blog wzbudza zaufanie” mówi Gosia.


Sam kontakt blogera z firmą nie jest “usłany płatkami róż”...

Taka firma wchodzi na bloga, zadaje sobie tyle trudu, żeby wejść w zakładkę kontakt, znajdą adres mailowy i nie sprawdzą o czym piszę i na jakich zasadach współpracuję. Tam jest wszystko ładnie rozpisane, a oni i tak wyślą mi maila <<To może napiszmy o… BUTACH! Za darmo! I fajnie jest!>>. Bardzo często błędem jest sam mail. Najczęściej zaczynają się od <<Szanowny Pan/Pani>>, dosłownie, nawet nie usuwają tego slasha. Również maile grupowe, 5000 wiadomości, bo nie umieją chyba ustawić kopii ukrytych i jest <<Wybraliśmy Panią, bo jest pani taka niezwykła…>>. Widać, że to ściema i nie traktują cię poważnie.

Co w takim razie jest lekiem na dobrą współpracę? Gosiarella mówi krótko - aby każda z trzech stron była zadowolona. Firma miała artykuł, o jaki prosi, bloger wiedział dokładnie, czego oczekuje od niego firma i dała mu pole do działania, a czytelnicy odczuli, że post, mimo że sponsorowany, jest całkowicie szczery. “Więcej przyjemności mam z czytelników niż ze współprac, więc to im wolę być wierna” podsumowuje dziewczyna.

Jak więc zacząć?


Gosia, bazując na swoim 3-letnim doświadczeniu, młodym blogerom radzi: “Z tego punktu, w którym teraz jestem, uważam, że półroczny blog nie powinien nawiązywać współprac. Lepiej poczekać aż się rozwinie i wypracować własną markę. Teraz mam z tym problemy, bo pracując barterowo firmy patrzą na to z tej perspektywy i ciężko jest potem wyjść. Poza tym blog jest twój i nikt się nie powinien Ci się wcinać w pracę. To jest twoje małe poletko w Internecie. Jednocześnie to, co robisz, jednak jest pracą, więc ceń siebie i swój czas.”

Blogerka ma kilka marzeń w stosunku do przyszłości. Chciałaby zarabiać z pisania zarówno na blogu, jak i wydać własną książkę. Poza tym chce wyjechać do Bułgarii na pół roku, zdobyć międzynarodowy fejm i podbić razem z koleżanką blogforum Gdańsk. Ale co się odwlecze…


Zapraszamy na bloga! www.gosiarella.pl

Autor: Anna Wróblewska
Zdjęcia: Gosiarella


Posted by Już Otwarte On piątek, września 12, 2014 15 comments

15 komentarzy :

  1. Gosiarella to świetna osóbka. Nawet w tym wywiadzie widać, jaki z niej ironiczny narcyz! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki ironiczny narcyz, że kocha siebie, ale czytelników najbardziej! :) :) Dzięki za komentarz!

      Usuń
  2. "c onajmniej" piszemy chyba osobno :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co najmniej

      Usuń
    2. Tak, racja! Trafił nam się troll w tekście. Ale grunt, że czuwacie! Dzięki za cynk :)

      Usuń
  3. To nie tak, że wpis o amerykańskich naukowcach my, czytelnicy, uznaliśmy za żart. My po prostu wiemy, że lepszej blogerki nie ma, co Gosiarella udowodniła w tym wywiadzie, między innymi mówiąc, że to czytelnikom pozostaje wierna. To widać w każdym jej artykule i to się ceni. Różowa blogerka jest tylko jedna.:) Gosiarella na prezydenta! ^^
    Świetny wywiad.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 !
      Do wiadomości redakcji odezwała się właśnie ta od odznaki Uważnego Czytacza Bloga Gosiarelli ;)

      Usuń
    2. I moją anonimowość diabli wzięli:P;)

      Usuń
    3. Haha, możemy zobaczyć odznakę? Prosiiiimy :D

      Usuń
  4. Gosiarellę chyba wszyscy kochają :) Jedna z zabawniejszych blogerek, której posty czyta się w wielką przyjemnością... i uśmiechem na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzamy się :) Szczególnie, że Gosiarella opisała również spotkanie z nami i... no... płakaliśmy ze śmiechu jak ... no strasznie :D
      Tak dokładniej, to z tego :) : http://www.gosiarella.pl/2014/09/jak-nie-udzielac-wywiadu.html

      Usuń
  5. Gosiarelli nie da się nie kochać:) Uwielbiam jej różowego, pełnego zombiaczków bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda, prawda :) dzięki za odwiedziny!

      Usuń

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.