wtorek, 23 września 2014

Będąc dzieckiem, większość z nas marzy o krainie słodkości pełnej cukierków i drzew z waty cukrowej.  Miejscu pełnym kolorów i pyszności na wyciągnięcie ręki. Aneta i Magda postanowiły choć w małej części spełnić te marzenia zarówno dużych jak i tych małych mieszkańców Krakowa. Otworzyły najmniejszą fabrykę cukierków na świecie - Ciu Ciu.

Niewielki lokal na początku znajdujący się przy ulicy Gołębiej , aktualnie przy Grodzkiej 38 oferuje nam nie tylko piękne kolorowe słodycze, ale także pokazy i kursy. Tutaj każdy może stworzyć swojego własnego cukierka. :)


Poszukiwanie słodkiego przeznaczenia


Aneta i Magda dość długo nosiły się z zamiarem stworzenia czegoś swojego. Codzienna praca w korporacji była, mimo wielu wyzwań i możliwości rozwoju, pewną formą stagnacji i rutyny. Dokładnie 4 lata temu, w 2010 roku powiedziały sobie “trzeba coś w życiu zmienić” choć same jeszcze do końca nie wiedziały, co to może być.

Obudziłyśmy się któregoś dnia z pomysłem, że chciałybyśmy zrobić coś same. Mamy już dość pracy dla kogoś, w korporacjach i chcemy coś zrobić. Pomysł się wykluwał długo, około roku i koleżanka (Aneta, dop. red.), będąc na wakacjach w Gdańsku zauważyła manufakturę i pomyślałyśmy - może to?”- mówi Magda.

A mowa tu o CiuCiu, manufakturze cukierków, mającej swoją pierwotną siedzibę w Gdańsku. Kobiety wiedziały, że to jest właśnie to, czego w Krakowie brak - miejsca, gdzie cukierki, lizaki i inne słodkie cuda tworzą się “na żywo”. Postanowiły wykupić od właściciela brand i spróbować swoich sił. Jednak ich droga była dość kręta. Najpierw trzeba było znaleźć pieniądze na start.

Dofinansowania? To był mit

“O nie, dofinansowania to jest trudny temat. Teraz jest może troszkę łatwiej, ale w momencie, gdy my próbowałyśmy założyć własną działalność, to był mit. Mało która firma na start dostawała pieniądze. Jeśli chodzi o Unię, to te programy były tak ciężkie, zwłaszcza tu, w Krakowie, tak ciężko było dostać cokolwiek, więc zrezygnowałyśmy z tego. Głównie dlatego, że szans prawie nie było, a jeśli się jakaś pojawiła, to na bardzo małe pieniądze”- opowiadają właścicielki.

Szczególnie, że cała “papierologia” to co najmniej pół roku wyjęte z życiorysu, jak tłumaczy Aneta. Najlepiej będąc na bezrobociu, a żyć przecież za coś trzeba. Postanowiły nie czekać na cud i wzięły kredyt komercyjny. Pracując jeszcze w korporacji, cały wolny czas poświęcały na m. in. poszukiwanie lokalu.

“Wędrowało to nasze małe miejsce, wędrowało. Na początku byłyśmy na Gołębiej, miałyśmy mały lokalik, zaledwie 31 m2. Ciężko było znaleźć dobry lokal, który odpowiadałby nam finansowo. Ale to nie było dla nas przeszkodą, postanowiłyśmy, że to będzie najmniejsza manufaktura na świecie! Początkowo właściciel, który dał nam markę, nie chciał wierzyć, że na takim metrażu uda nam się stworzyć jakąkolwiek manufakturę, spodziewał się, że będziemy raczej importować cukierki z Gdańska. Ale uparłyśmy się i nie, przez 3 lata istniała najmniejsza firma cukierkowa świata!(śmiech) Teraz, po przenosinach na grodzką mamy 70 m2, więc jesteśmy już troszkę więksi.(śmiech)” - tłumaczy Magda.

Największe obawy były o to, czy pomysł “chwyci”. Poza tym, poświęcanie każdej wolnej chwili musiały odbywać się kosztem innych (przyjemności?). Najgorsze jednak było nagłe przeskoczenie z pracy etatowej na “własne podwórko”. Jak tłumaczą właścicielki - trzeba było wszystko zrobić szybko, szybko i najlepiej naraz. Jak widać, ryzyko się opłaciło i teraz CiuCiu jest jedną z najbardziej rozpoznawanych marek Krakowa.

Jak powstał pierwszy cukierek...

Oj tak, początek naszego CiuCiu były trudne, ale ciekawe. Na przykład… Nasza pierwsza produkcja. Nasze pierwsze jabłko. Bardzo krótko uczyłyśmy się fachu w Gdańsku, bo tylko miesiąc, miałyśmy przyspieszony kurs. Jak wróciłyśmy do Krakowa, uparłyśmy się, że będziemy robić cukierki same, a nie sprowadzać. I stanęłyśmy, zaczęłyśmy robić jabłko w karmelu… Nie było to podobne do niczego, chyba że do jabłka Dalego. Miałyśmy wtedy obserwatorów, Holendrów. Oni leżeli po jednej stronie murku ze śmiechu, a my ze wstydu po drugiej. Ale chyba zrobiło im się później nas żal, bo kupili mnóstwo słodyczy!(śmiech)” - mówią jedna przez drugą.

Co jest ważne we własnym biznesie?

Przede wszystkim pomysł i konsekwencja są kluczowe. Poza tym odwaga i brawura. Właścicielki mówią nam, że dużo ludzi ma fajne pomysły, tylko że boją się, bo praca na etacie jest bezpieczna.

“Przy CiuCiu było duże ryzyko, ludzie bliscy nam stukali się po głowach i mówili, że nie damy rady. A my, im bardziej nam odradzali, tym bardziej byłyśmy pewne, że warto spróbować, <<a właśnie im pokażemy>>. Nie warto również czekać z realizacją. Dla nas lata pracy etatowej nie były stracone, ale mogłyśmy spróbować wcześniej.” - mówi Magda.

Przyznamy szczerze, że byliśmy zaskoczeni, gdy kobiety wspomniały o odradzaniu przy otwarciu nowego biznesu. Wszędzie dookoła różnorodne organizacje prowadzą kampanie motywujące do spróbowania swoich sił na rynku, a tu taka niespodzianka. Jednak Magda za chwilę przychodzi z tłumaczeniem widząc zdziwienie na naszych twarzach.

“To nasze pokolenie tak ma, że jest takie ostrożne. Ludzie młodzi są bardziej odważni, mają więcej w sobie takiej wyobraźni, częściej i chętniej zmieniają pracę. My jesteśmy z tego pokolenia, które jeśli miało pracę i do tego jeszcze dobrą, to jest to znacznie trudniejsza decyzja, by podjąć ten krok, który my podjęłyśmy. Do tego jest ten bagaż rodziny i poczucie odpowiedzialności, że trzeba ją utrzymać i nie powinno się ryzykować jej kosztem.”

Jeszcze dużo pracy przed nami...

Firma rozwija się zgodnie z oczekiwaniami Anety i Magdy. Właśnie są świeżo po otwarciu nowej filii w Zakopanem. Informację o CiuCiu możecie znaleźć m. in. w przewodnikach turystycznych. Współpracują również z Urzędem Miasta Kraków, Teatrem Groteską, a także okolicznymi szkołami i przedszkolami. Osiągnęły już ogromny sukces jako firma, jednak kobiety widzą, ile jeszcze wyzwań stoi na ich drodze.

“Nie myślimy o sobie w kategoriach wielkiego sukcesu. Owszem, fajnie się to kręci, ale jest jeszcze dużo pracy przed nami. Może jak stworzymy wielką sieć wtedy powiemy o sobie, że osiągnęłyśmy coś w tym biznesie… Póki co cieszymy się z otwarcia drugiej filii w Zakopanem i marzymy o odpoczynku. Może na Malediwach...?” - marzy Aneta.

CiuCiu Fabryka Cukierków
ul. Grodzka 38, Kraków

Autor i zdjęcia: Anna Wróblewska

Posted by Już Otwarte On wtorek, września 23, 2014 No comments

0 komentarze :

Prześlij komentarz

    Partnerzy


    Wszystkie treści materiały oraz elementy graficzne umieszczone w tym serwisie są własnością naszej firmy. Są chronione prawem autorskim, które przysługuje Już Otwarte. Materiały zawarte na niniejszej stronie mogą być wykorzystywane lub rozpowszechniane jedynie w celach informacyjnych oraz wyłącznie z notą o prawach autorskich oraz ze wskazaniem źródła informacji.

    Informujemy, że publikowane na stronach niniejszego serwisu treści mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów prawa cywilnego.

    W naszym serwisie umieszczone są łącza (linki) do innych serwisów internetowych. Informujemy, że nie ponosimy żadnej odpowiedzialności za treści zawarte w innych serwisach.